﻿<title_newspaper=”Trybuna Ludu”> 
<title_article=”Monte Cassino”> 
<author_1=”Karol Małcużyński”>
<author_2=””> 
<language=”pl”> 
<style=”press”>
<year="1954">
<month="5">
<date=”1954-05-21”>
<period=”d”>
<status=”1_obieg”>
<support=”paper”>
W połowie maja 1944 walki toczyły się o przełamanie jednej z umocnionych hitlerowskich linii obronnych, której ważną, kluczową pozycją był historyczny klasztor na Monte Cassino, zamieniony przez hitlerowców w twierdzę. 
Wzgórze klasztorne szturmowały kolejno oddziały angielskie, amerykańskie, francuskie, nowozelandzkie — i od szturmu odstępowały. Gdy na na najbliższym odcinku dowództwo powierzyło atak żołnierzom polskim — po brawurowym szturmie, opłaconym przeszło tysiącom poległych, klasztor został zdobyty.
Żołnierz polski rwał się do walki ze znienawidzonym śmiertelnym wrogiem. Miał w pamięci gorycz wrześniowej klęski i bezsilności, wiedział o straszliwych rządach terroru okupowanej Polsce. Dowództwo zaś II Korpusu z generałem Andersem na czele nie żałowało żołnierskiej krwi, bo im ta krew i bohaterstwo naszego żołnierza przydawały znaczenia, sławy i liczyć się mogły w grze politycznej, którą na swoje konto chcieli prowadzić. 
Klasztor na Monte Cassino zastał zdobyty, zdecydował o tym zwycięstwie brawurowy atak Polaków. I ponad tysiąc polskich grobów.
Nie doszło do Polski wielu żołnierzy spod Monte Cassino. Nie doszło wielu także i z tych, którzy przeżyli tamte walki. Nie doszli, bo im ci sami dowódcy zagrodzili drogę do wyzwolonej Polski — kłamiąc i tumaniąc, strasząc i grożąc. Andersowi żołnierz polski wciąż był jeszcze potrzebny, bo wciąż mu się marzył biały koń. 
Żołnierze polscy z Zachodu, ci którzy przestali wreszcie wierzyć Andersowi, są dziś z nami i budują Polskę. Żołnierze polscy z Zachodu, którzy Andersowi raz jeszcze uwierzyli tułają się po emigranckich obozach, albo szukając gorzkiego powszedniego chleba pojechali karczować brazylijskie puszcze i uprawiać ziemię kanadyjskich farmerów.
Ileż to rozpaczliwych listów na temat wyzysku i nędzy tych polskich tułaczy czytaliśmy nawet w emigracyjnej prasie i jakimże były ich słowa oskarżeniem — oskarżeniem tych, którzy ich sprowadzili z drogi wiodącej do Polski.
</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language> 
</author_2> 
</author_1> 
</title_article> 
</title_newspaper> 

